 |
Zagłosuj na nas |
 |
 |
Historia |
 |
 |
Imprezy |
 |
 |
Logowanie |
 |
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
Zapomniane hasło? Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
|
 |
Nawigacja |
 |
 |
KONTAKT |
 |
 |
Na Forum |
 |
 |
Online |
 |
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online
Zarejestrowanch Uzytkowników: 44
Najnowszy Użytkownik: janonet1
|
 |
Zdjęcia |
 |
 |
Sonda |
 |
 |
WSPÓŁPRACA |
 |
 |
Tłumaczenie strony |
 |
|
 |
Remont na linii do Radomia bez opóźnień
Dodane przez Admin1
dnia 02-09-2010 21:38 |
 |
PKP PLK zapewnia, że groźby opóźnienia inwestycji nie ma, mimo że na razie jeszcze umowa z wybranymi firmami nie zostanie podpisana. Przetarg na wykonanie dokumentacji projektowej i materiałów przetargowych na wybór wykonawcy robót dla Lokalnego Centrum Sterowania (LCS) Radom obejmującego 65 km linii wygrała firma Mott MacDonald Limited, natomiast na drugi odcinek o długości 27 km (LCS Okęcie) firma Jacobs Polska Sp. z o.o. Zgodnie z harmonogramem dokumentacja projektowa dla Okęcia ma być gotowa do czerwca 2011 r., dla Radomia do grudnia 2011. Jej opracowanie ma kosztować łącznie około 65,6 mln zł. Pozostali uczestnicy przetargu złożyli jednak protest do inwestora, który PKP PLK odrzuciły. Przegrani odwołali się do Krajowej Izby Odwoławczej przy Urzędzie Zamówień Publicznych. - Sprawa jest w trakcie rozpatrywania i do czasu zakończenia procedury nie możemy zawrzeć umów z wyłonionymi w przetargu firmami - wyjaśnia Robert Kuczyński, rzecznik Centrum Realizacji Inwestycji PKP PLK SA. Wydana 30 kwietnia br. decyzja "o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej na obszarze województwa mazowieckiego dla istniejącego obszaru kolejowego niezbędnego pod inwestycję" w połowie lipca stała się ostateczna. Jak informuje Centrum Realizacji Inwestycji, przetarg na prace budowlane na odcinku LCS Okęcie będzie ogłoszony w 2011 roku, zaś rozpoczęcie prac planowane jest na 2012 rok. Przetarg na wykonawcę modernizacji odcinka LCS Radom inwestor planuje ogłosić w 2012 roku i w tym samym roku rozpocząć budowę. Przypomnijmy, blisko 100-kilometrowa trasa między stolicą a Radomiem ma zostać gruntownie zmodernizowana. Pociągi pasażerskie będą mogły jeździć po niej 160 km na godz. Podróż do stolicy skróci się do około godziny. Na odcinku od Warki do Radomia będzie położony drugi tor o długości ok. 46 km oraz zostaną wybudowane trzy wiadukty w Warszawie Jeziorkach, Piasecznie i Warce. W Radomiu mają być utworzone dwa nowe przystanki: Kozienicka i Żółkiewskiego. Na trasie powstanie też pięć przejść podziemnych w pobliżu przystanków osobowych Czachówek Południowy, Chynów, Warka, Dobieszyn oraz planowanego przystanku Kozienicka. Powstaną nowe mosty - na Radomce i Pacynce, pod drugi tor trzeba będzie poszerzyć most na Pilicy. Inwestycję zaplanowano na lata 2009-2015. Została wpisana na listę projektów indywidualnych Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Źródło: Gazeta Wyborcza Radom. Foto: Agencja Gazeta.
|
 |
Łódzkie kupiło stare pociągi
Dodane przez Admin1
dnia 02-09-2010 20:18 |
 |
Kolejnych dziewięć starych pociągów kupił zarząd województwa łódzkiego. Cztery z nich po modernizacjach wjedzie na tory już w 2011 roku. W łódzkim sejmiku już krąży plotka, że zarząd szykuje się do sprzedaży swych udziałów w spółce Przewozy Regionalne (ma tam 5,7 proc.). Skąd te plotki? Bo zarząd mocno ostatnio w kolej inwestuje. Przypomnijmy: w lipcu województwo wydało ponad 23 mln zł na modernizację trzech starych pociągów, które wyjadą jeszcze w tym roku. To ma być nowa jakość: prędkość do 120 km na godz., klimatyzacja, itd. Teraz kupił kolejnych dziewięć za 12 mln zł (modernizacja jednego to około 7 mln zł).
Oprócz tego już za trzy lata po aglomeracji zaczną jeździć pierwsze szynobusy (docelowo ma ich być 20), a województwo zawiązało spółkę Łódzka Kolej Aglomeracyjna. To nie wszystko, bo na Widzewie powstać ma baza remontowa dla taboru. Tymczasem do zapewnienia mieszkańcom komunikacji wystarczy 40 składów. Według lewicowego radnego Krzysztofa Makowskiego, zakupy i plany inwestycyjne to zapowiedź wycofania się z PR, a o sprzedaży udziałów przebąkiwał także na sesji radny PO Marek Cieślak. Tym bardziej że sytuacja spółki kolorowa nie jest. PR mają 450 mln zł długu i stratę, która w tym roku sięgnąć może 200 mln zł. Tymczasem wicemarszałek Witold Stępień (PO) twierdzi, że polityka zarządu idzie w kierunku uniezależnienia się od jednego przewoźnika i wyrobienia lepszej pozycji do negocjacji przy przetargach na transport publiczny dla mieszkańców województwa. W Łódzkim zakładzie Przewozów Regionalnych pracuje około 900 osób. Zarząd województwa rocznie wydaje na obsługę połączeń i remonty taboru 54 mln zł. Źródło: Marcin Darda. Dziennik Łódzki. Foto: mzkpabianice.republika.pl
|
 |
PKP tkwi w PRL
Dodane przez Admin1
dnia 02-09-2010 13:30 |
 |
Kiedy upał leje się z nieba- kolej stoi. Kiedy mróz trzeszczy w podkładach - kolej nadal stoi. Mimo nowoczesnych zastosowań, zakupu coraz to nowszego taboru, pociągi, jak się spóźniały, tak opóźniają się nadal. I jak zawsze PKP nie są winne, tylko pogoda nie taka... Spuścizna PRL wciąż daje o sobie znać nie tylko we wspomnieniach. Okazuje się bowiem, że w obecnych czasach nadal obowiązują zasady "największych budowniczych" w dziejach naszego kraju kiedy to rozszerzano, czy w niektórych przypadkach nawet naginano procedury. Liczył się plan, a ten trzeba było wykonać i to jak najszybciej. Przyjrzyjmy się, jak robią to nasi sąsiedzi. W Niemczech przepisy są restrykcyjnie przestrzegane i nie ma mowy o fuszerce. - Według ich przepisów ostateczne przytwierdzenie szyn do podkładów może odbyć się, gdy temperatura szyny osiągnie 23 st.C (z tolerancją do 3 st. C). Gdy temperatura jest niższa, naprężenia uzyskuje się poprzez podgrzanie czy zastosowanie specjalnych naprężaczy na szynie. Kiedy temperatura jest za wysoka, czeka się, aż się obniży, a prace są wykonywane np. w nocy. W Polsce niestety wciąż trzymamy się przepisów, jakie zostały określone jeszcze w czasach PRL. Aby przyspieszyć tempo budowy nowych linii kolejowych, zwiększono wówczas zakres temperatur pozwalających na montaż. - Polskie przepisy dopuszczają montaż toru bezstykowego, gdy temperatura szyn mieści się w przedziale od 15 st.C do 30 st.C. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby wykonawcy robót przestrzegali zachowania wyżej wymienionych temperatur przy ostatecznym przytwierdzaniu szyn do podkładów - tłumaczy pracownik biura. Na polskich budowach kolejowych wygląda jednak na to, że procedury się nie liczą, tylko szybkie "odbębnienie" pracy. Zbyt duże naprężenie w szynie mogą doprowadzić do jej rozsadzenia pod wpływem działania temperatury otoczenia. Początek montażu dokonuje się prawidłowo: na wcześniej przygotowane podtorze jest układany precyzyjnie "tor bosy" w którym wcześniej zostały sprawdzone naprężenia w szynach. Ale, to co dzieje się później, jest zaniechaniem procedur. - "Tor bosy" leży nieobsypany i niepodbity przez noc lub kilka dni. W tym czasie naprężenia w szynach zmieniają się pod wpływem temperatur w sposób niekontrolowany. Gdy dochodzi do obsypania toru tłuczniem i do jego regulacji nikt już nie odpina szyn i nie sprawdza naprężeń - komentuje ekspert. W Polsce brakuje kontroli jakości jeszcze na etapie budowy. Skutkiem jest opłakany stan polskich linii kolejowych. Źle przeprowadzony ostateczny montaż szyn może prowadzić do tragedii na torach. Zbyt duże naprężenie w szynie mogą doprowadzić do jej rozsadzenia pod wpływem działania temperatury otoczenia. Podczas silnych upałów i mrozów, możemy obserwować kontrolerów przechadzających się i sprawdzających torowisko już trakcie eksploatacji. Odcinki, przy których już podczas montażu nie udało się uzyskać odpowiedniego naprężenia, podczas ekstremalnych temperatur będą wyjątkowo niebezpieczne. szyna może pęknąć nawet przy -10 st.C. Paradoksalnie, osoby odpowiadające za dany odcinek torów, dobrze wiedzą, w którym fragmencie leży problem. Tam ograniczenia prędkości wprowadzane są za każdym razem, kiedy słońce mocniej przygrzeje, bądź zawita sroga zima. Wówczas rozpoczyna się nawet codzienne sprawdzanie przesunięć w szynach. - Gdy dochodzi do wysokich temperatur, to szyna w pewnym momencie zaczyna się wydłużać, ale proces ten nie może zachodzić w nieskończoność. Dlatego szyna w pewnym momencie, zaczyna się wypychać przez przytwierdzające ją łupki i wyginać cały podkład. Dodatkowo na tor cały czas oddziaływają także pociągi. Im poruszają się szybciej, tym wypychanie toru jest większe. Złe podejście do montażu prowadzi do kosztownego systemu utrzymania, który przekłada się na cenę biletów. Ograniczana jest także prędkość pociągów. Średnio w Polsce po torach poruszamy się 30 km/h. Cóż z tego, że w reklamach pokazują nam piękne wagony i nowoczesne przedziały, jeśli to co dla nas najistotniejsze w podróży, czyli jej czas, jest taki sam jak za dawnych lat. Monika Szafrańska, więcej na: Wirtualna Polska. Foto: Agencja Gazeta.
|
 |
W Bydgoszczy powstają pierwsze ELFY
Dodane przez Admin1
dnia 01-09-2010 21:40 |
 |
W bydgoskiej PESIE pełną parą trwa proces produkcyjny nowego rodzaju elektrycznych zespołów trakcyjnych, nazwanych ELFami. ELF pochodzi z języka angielskiego (Electric Low Floor) i oznacza pojazd elektryczny niskopodłogowy. Nowe pociągi pojadą do Katowic, gdzie 22 grudnia przedstawiciele największego polskiego producenta taboru szynowego z Bydgoszczy podpisali z samorządem województwa śląskiego umowę na dostawę ośmiu EZT dla Śląska. Umowa opiewa na 153,6 mln zł. netto. Pierwsze Elfy mają zostać dostarczone odbiorcy po 18 miesiącach, a ostatnie po 22 miesiącach od podpisania umowy. Najprawdopodobniej pociągi ELF będą posiadały sprawdzone wózki, układ hamulcowy oraz układ napędowy znane już z pojazdów ED59 i ED74. Układy te po pewnych problemach wieku dziecięcego osiągnęły już odpowiednią niezawodność i w pełni nadają się do zastosowania w pojeździe nowej generacji. Jedyną zasadniczą różnicą w układzie napędowym jest możliwość wykonania pojazdu w wersji regionalnej na prędkość 200 km/h. Natomiast brak obecnie dokładnych danych jak będzie rozwiązana kwestia napędu dla dłuższych odmian pojazdu, gdzie dwa skrajne napędne wózki mogą być niewystarczające.Koncepcyjne nowa generacja pojazdów została zaprojektowana jako zunifikowana rodzina o długościach od 3 do 8 członów, gdzie oprócz tego parametru można również zamawiać pojazd z mniejszą ilości drzwi przydatną dla przewozów regionalnych (ELF REGIO) lub z większą dla przewozów aglomeracyjnych (ELF URBAN). W wariancie regionalnym wagony środkowe mają jedynie dwie pary drzwi na bok, natomiast w wariancie aglomeracyjnym po trzy pary drzwi na jeden bok. Z zewnątrz pojazdy mają się odznaczać atrakcyjną stylistyką ściany czołowej, gdzie przestrzenie okienne i reflektory zostały połączone specjalnymi wgłębieniami pomalowanymi na czarno. Wszystko to na wizualizacjach wygląda bardzo dobrze i pozostaje mieć nadzieję, że na żywo będzie równie atrakcyjne, ponieważ wcześniejsze wizualizacje ED74 mocno rozminęły się z wersją produkcją na niekorzyść tej drugiej. Na podstawie: wikipedia, inforail. Foto: Kolej Polska. Poniżej prezentujemy inne zdjęcie nowo powstającego ELFA.
|
 |
Trójmiasto: ruszają konsultacje w sprawie Kolei Metropolitalnej
Dodane przez Admin1
dnia 01-09-2010 15:14 |
 |
Po kilku miesiącach ciszy wokół budowy Kolei Metropolitalnej, coś drgnęło - pisze portal Trójmiasto.pl. Urzędnicy rozpoczynają cykl spotkań z mieszkańcami, by dzięki ich podpowiedziom jak najlepiej skomunikować linię z dzielnicami Gdańska. - Chcemy poznać opinie mieszkańców dotyczące lokalizacji przystanków i rozwiązań komunikacyjnych w okolicy, np. parkingów dla aut i rowerów - mówi Krzysztof Rudziński, prezes samorządowej spółki Pomorska Kolej Metropolitalna Spotkania (pierwsze z nich odbędzie się 14 września w Osowej) są organizowane także dlatego, by zakończyć prace nad raportem środowiskowym opisującym ostateczny przebieg kolei. Jest on niezbędny do realizacji inwestycji. - Chcemy, by ludzie byli maksymalnie świadomi tego, jak oraz czy zmieni się ich otoczenie. Osoby, których tereny sąsiadują z inwestycją, mają pełne prawo dostępu do informacji, zgłaszania uwag, a zadaniem projektantów jest przedstawienie kilku wariantów inwestycji - zapewnia Rudziński. Najnowsze szacunki kosztów budowy PKM mówią o 860 mln zł, z czego 85 proc. miałaby sfinansować Unia Europejska. Decyzję w tej sprawie poznamy na przełomie września i października. Z Osowej do Gdyni pociągi pojadą po zmodernizowanej linii kolejowej. PKP Polskie Linie Kolejowe już otrzymały 117 mln zł z UE na modernizację trasy Gdynia-Kościerzyna, której fragmentem jest odcinek Osowa- Gdynia. Źródło: www.trojmiasto.pl. Foto: gdynia.naszemiasto.pl
|
 |
Napięte stosunki na linii Gdynia- Szczecin przez brak łączności na linii Słupsk- Szczecinek
Dodane przez Admin1
dnia 01-09-2010 15:05 |
 |
Dyrektor PKP Przewozy Regionalne z Gdyni oskarża swojego odpowiednika z Zakładu Linii Kolejowych w Szczecinie o zaniedbania. Kością niezgody są połączenia na linii Słupsk – Szczecinek przez Miastko. Ruch na tej trasie został wznowiony po kilkutygodniowej przerwie. Po raz pierwszy skierowano tam też nowoczesne szynobusy. Niestety, jeżdżą tylko dwa składy rano i dwa po południu, a resztę kursów obsługuje zastępcza komunikacja autobusowa. Powodem jest wadliwie działający system łączności. Dyrektor spółki PKP Przewozy Regionalne domaga się jak najszybszego wyeliminowania usterek.
– Jesteśmy gotowi puścić pociągi według pełnego rozkładu jazdy, szczególnie, że niebawem uczniowie będą musieli dojechać do szkół – mówi Zbigniew Labuda, dyrektor PKP PR w Gdyni. – Zmniejszona liczba pociągów im to utrudni. Dyrektor ZLK zapewniał, że linia jest sprawna, więc powinien zezwolić na uruchomienie wszystkich kursów. Linia została zamknięta po wypadku kolejowym, który miał miejsce 13 lipca br. w Korzybiu. Zderzyły się dwa pociągi. Rany odniosło 37 pasażerów. Dyrektor PKP PR wytknął Zakładowi Linii Kolejowych w Szczecinie wiele wad w stanie infrastruktury na tej trasie. Nie działały systemy alarmowe ani łączności, nie działała zwrotnica w Korzybiu.
Po kilku tygodniach ZLK poinformował, że usterki zostały usunięte. W połowie sierpnia przeprowadzono próbny kurs, w którym uczestniczyli przedstawiciele Zarządu Województwa Pomorskiego. Wtedy okazało się, że jednak nie wszystko działa jak należy. – Nadal nie funkcjonuje system telekomunikacji – mówi Adam Leik, członek Zarządu Województwa Pomorskiego, który brał udział w próbnej jeździe. – Przypomina to XIX wiek, kiedy maszynista wysiadał z pociągu i podłączał się do słupa telefonicznego, aby sprawdzić czy tor jest wolny. Tak nie może być. Łączność musi być sprawna. Spółka utrzymująca linię przyznaje, że łączność jest wadliwa. – Zwracaliśmy się do Telekomunikacji Polskiej, by coś z tym zrobili, ale do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi – wyjaśnia Wiesław Sobociński, zastępca dyrektora ZLK w Szczecinie. Teraz jest tak, że zanim kolejny pociąg wyjedzie na trasę, pierwszy musi dojechać do Miastka, maszynista powiadamia dyspozytora w Słupsku lub w Szczecinku, że tor jest już wolny i wówczas może pojechać kolejny pociąg. Dyrekcja ZLK zapewnia, że gdy łączność zostanie naprawiona, to zostanie przywrócony pełny rozkład jazdy. Nie wiadomo kiedy to nastąpi. Autor artykułu: Mateusz Węsierski/ Dziennik Bałtycki. Foto: Kolej Polska.
|
 |
Chrupki wdarły się na zerezerwowane miejsce
Dodane przez Admin1
dnia 01-09-2010 11:31 |
 |
Zakupienie biletu i miejscówki w pociągu Intercity nie jest gwarancją tego, że pasażer będzie miał miejsce! Przekonał się o tym Czytelnik Gazety Krakowskiej, Jerzy Snopiński. Wykupione przez niego miejsce zajęte było przez chrupki i napoje. - To oburzające! - uważa Czytelnik. Przedstawiciele firmy PKP Intercity SA przyznają się do winy i przepraszają za zaistniałą sytuację. Kilka dni przed planowaną podróżą do Warszawy pan Snopiński zakupił córce bilet z miejscówką. Ponieważ kilkunastoletnia dziewczyna jechała sama do babci z ciężką walizką, nasz Czytelnik postanowił odprowadzić ją do przedziału. Na miejscu okazało się jednak, że przedział jest zamknięty. - Żaluzje były częściowo opuszczone, ale było widać, że jest zapełniony napojami i słodyczami - opowiada Snopiński. Na miejscu nie było nikogo z obsługi, kto wyjaśniłby całą sytuację. - Na moją interwencję, kierowniczka pociągu oznajmiła, że przedział jest zarezerwowany dla potrzeb Wars-u, ponieważ w składzie nie ma wagonu restauracyjnego - wspomina pan Snopiński. Podróżni nie zostali poinformowani, gdzie mają się skierować z bagażami. Dopiero dwie minuty przed odjazdem pociągu, konduktor podał im nowe numery miejsc w wagonie bezprzedziałowym. - To skandal, że operator z Warszawy oddał przedział firmie Wars, a kasy biletowe w Krakowie sprzedały miejscówki na ten sam przedział - oburza się Snopiński. Beata Czemerajda z PKP Intercity SA przyznaje, że taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce. - W wyniku usterki musieliśmy wyłączyć ze składu wagon, co spowodowało konieczność relokacji kilku podróżnych oraz załogi Wars - wyjaśnia Beata Czemerajda. - Każdy podróżujący składem EIC Lajkonik w ramach biletu otrzymuje bezpłatną przekąskę i napój. Musimy je gdzieś magazynować. Przepraszamy za niedogodności, na jakie zostali narażeni nasi podróżni - dodaje. Źródło: Gazeta Krakowska. Foto: turystyka.interia.pl
|
 |
Kolejarze modlą się i imprezują, zamiast modernizować tory
Dodane przez Admin1
dnia 31-08-2010 23:12 |
 |
Dla członka zarządu PLK SA Pawła Dziwisza 1 września będzie nad wyraz pracowity: od rana do późnego popołudnia musi obskoczyć obchody patriotyczno-religijne, a jeszcze sprawdzić stan robót na odcinku inwestycyjnym pomiędzy Malborkiem a Pruszczem Gdańskim. II wojna światowa zaczęła się bowiem wcale nie na Westerplatte, ale w maleńkiej wsi Szymankowo pomiędzy Tczewem a Malborkiem, gdzie o godz. 4.20 do budynku dworca kolejowego wkroczyli miejscowi hitlerowscy bojówkarze. Z tej okazji elektromonter z wykształcenia, a działacz kolejowej "S" z zawodu, Jacek Prętki, organizuje uroczystości towarzysko- biesiadne, zwane także obchodami patriotyczno- religijnymi. W tym roku imprezy zaszczytnym honorowym patronatem objął marszałek Senatu oraz aż trzech ministrów: Rostowski, Grabarczyk oraz Zdrojewski. Oczywiście nie trzeba dodawać, że wszyscy obecni na obchodach są tam w godzinach i w ramach pracy. Zaproszenie na obchody dostał też członek zarządu Polskich Linii Kolejowych PKP SA Paweł Dziwisz a program jest bogaty, napięty i trudny. Tymczasem na froncie robót zarządzanym przez w/w członka trwa modernizacja linii kolejowej E-65 z Warszawy do Gdyni. Protokół z rady budowy wzmiankowanego odcinka z połowy lipca 2010 r. nie jest jednak optymistyczny. Jeden z uczestników narady np. zwrócił uwagę na niską jakość robót. Nas to nie zaskakuje. Wiemy bowiem, że na ledwo co zmodernizowanym tzw. torze "jeden" pomiędzy Pruszczem Gdańskim a Pszczółkami pociąg może jechać z prędkością 100 km/godz., choć przed modernizacją mógł pędzić 120 km/godz. To swoiste kuriozum co najmniej na europejską skalę. Na tzw. torze "trzy", na tym samym odcinku modernizowanym pod prędkość 160 km/godz., pociągi mogą rozwijać prędkość także do 100 km/godz. Nie dokonano tzw. rozprężeń toru, więc każdy maszynista, który pojedzie tamtędy szybciej, może zaliczyć wykolejenie składu. Niech zatem żaden z pasażerów jadących z Gdyni do Warszawy albo z Warszawy do Gdyni nie waży się pisnąć, że pociąg za wolno jedzie. Jeśli mu życie miłe, rzecz jasna. Podczas narady inżynier projektu objechał wykonawców, że ich deklaracje co do terminów z realiami są co najmniej rozbieżne. Poza tym wyraził zdziwienie, że nie jest informowany o wszystkim, co dzieje się na budowie. A dzieje się. Za wykonawców wypowiedział się dyrektor techniczny PKP Energetyka (lider modernizującego konsorcjum) Konrad Tuliński, który zwrócił uwagę, że ostateczny termin zakończenia prac jest nierealny i należy go przedłużyć. Toż dla każdego, kto tamtędy jedzie, jest oczywiste, że opóźnienia w robocie są co najmniej na 6 miesięcy. To ten właśnie odcinek ma zwizytować dyrektor Paweł Dziwisz z Polskich Linii Kolejowych, przy okazji, jak będzie się modlił pod tablicami i pomnikami kolejarzy z Szymankowa. I zdecyduje, czy sytuacja wymaga modłów za przyszłe ofiary. Źródło: NIE. Foto: www.dziennikowy.pl
|
 |
Kolej się sypie
Dodane przez Admin1
dnia 31-08-2010 22:48 |
 |
Bez dodatkowych pieniędzy sieć kolejowa w Polsce będzie łączyła tylko największe miasta. - Zgodnie z rozkładem jazdy, który wejdzie w życie w grudniu na 1540 km linii kolejowych maksymalna prędkość jazdy będzie wynosiła 30 km/godz. albo nawet mniej - ostrzega Zbigniew Szafrański, prezes PKP Polskie Linie Kolejowe. Przykłady fatalnych czasów przejazdu koleją nie brakuje. Pomiędzy Katowicami i Krakowem średnia prędkość pociągu EuroCity to... 47 km/godz. Na odcinku Wałbrzych - Wrocław pociągiem TLK jedzie się 120 minut- średnio 40 km/godz. Z Wałbrzycha do Jeleniej Góry jedzie się półtorej godziny, średnia prędkość - 31 km/godz. W Polsce jest ponad 19 tys. km czynnych linii kolejowych. Pociągi jeżdżą z przyzwoitą prędkością tylko na kilku trasach, m.in. Warszawa - Poznań czy Warszawa - Kraków. Na wszystkich liniach średnia prędkość w 2009 r. sięgała 77,9 km/godz. Gdyby były w takim stanie, w jakim je konstruowano, wynosiłaby 109 km/godz. Problem w tym, że przywrócenie linii kolejowych do czasów świetności kosztowałoby... 47 mld zł. Jego zdaniem dotacja z budżetu na utrzymanie linii ma charakter kroplówki. - To jest 1-1,2 mld zł rocznie, a potrzebujemy 6-7 mld - mówi Szafrański. I proponuje: - Nie lamentujmy nad liniami, które były wybudowane w XIX w., po prostu je zamknijmy. Z danych PKP PLK wynika, że na około 12 tys. km linii odbywa się aż 90 proc. ruchu kolejowego. Duża część linii nie jest w stanie wygenerować takiego ruchu pasażerów, który pozwoli na ich utrzymanie z opłat przewoźników. Jakie jest wyjście z sytuacji oprócz likwidacji znacznej części linii kolejowych? - Można zainteresować nimi samorządy, firmy prywatne - mówi Adrian Furgalski, dyrektor w Zespole Doradców Gospodarczych TOR. Przykłady już są, np. w 2007 r. województwo dolnośląskie przejęło linię Wrocław - Trzebnica. Samorządy inwestują też w kolej w ramach regionalnych programów operacyjnych - w sumie ponad 2 mld zł. Przykładem może być modernizacja linii Goleniów - Kołobrzeg. Zdaniem Furgalskiego nawet zaangażowanie samorządów i firm w rewitalizację kolei to za mało. - Trzeba jasno powiedzieć, że pieniędzy nagle więcej nie będzie. Potrzebne jest podpisanie kontraktu pomiędzy PKP PLK a ministrem infrastruktury, który wskaże te linie, które powinny być utrzymywane i w jakim standardzie i te do likwidacji - mówi Furgalski. Źródło: Gazeta Wyborcza. Foto: Kolej Polska.
|
 |
Rozpoczął się proces wyprowadzania taboru z Przewozów Regionalnych
Dodane przez Admin1
dnia 30-08-2010 10:59 |
 |
Rozpoczął się proces wyprowadzania majątku ze spółki Przewozy Regionalne. Po zmianie prawa spółki powołane w drodze ustawy będą mogły ogłosić upadłość i niewykluczone że zadłużony po uszy samorządowy przewoźnik skorzysta z tej możliwości. W związku z tym że ewentualny majątek upadającej firmy jest przejmowany przez syndyka i powiększa masę upadłościową rozpoczął się proces jego przejmowania przez władze samorządowe poszczególnych województw. Niedawno Wielkopolska działając także na rzecz innych regionów ogłosiła przetarg na dostarczenie 29 używanych składów elektrycznych. Wygrała go bydgoska PESA, która za 1 pociąg zaoferowała nieco ponad milion złotych. Teraz firma w ciągu 30 dni musi dostarczyć pojazdy do zainteresowanych województw, ale najpierw sama musi je zakupić. Sprzedawcą będą zakłady Przewozów Regionalnych w Opolu, Łodzi, Poznaniu i Białymstoku. W praktyce więc składy EN57 nie zobaczą Bydgoszczy, ba- nie opuszczą nawet swoich macierzystych zakładów, ponieważ modernizacja niektórych jednostek będzie prawdopodobnie polegała na zamontowaniu w nich radiotelefonów. Niektóre z najbardziej wyeksploatowanych pociągów będą musiały jednak przejść naprawy rewizyjne, ponieważ wymaga tego zbliżający się termin przeglądu.
|
 |
Problemy na rynku kolejowym- raport UOKiK
Dodane przez Admin1
dnia 30-08-2010 10:29 |
 |
Zapewnienie konkurencji na rynku kolejowym, skuteczniejsza ochrona praw pasażerów, precyzyjne określenie tras, na których będą świadczone usługi dotowane, wzmocnienie pozycji regulatora rynku – to główne rekomendacje najnowszego raportu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK analizuje rynek przewozów kolejowych od kilku lat. W ciągu sześciu lat prowadził 66 postępowań badających działania spółek należących do grupy PKP. Ponadto efektem prowadzonych analiz jest 9 decyzji w sprawie naruszenia interesów konsumentów na rynku kolejowych przewozów pasażerskich. Najważniejsza dla rozwoju konkurencji na rynku przewozów kolejowych jest jego struktura. Grupa PKP skupia zarówno zarządcę infrastruktury – PKP PLK, jak i przewoźników – m.in. PKP Cargo, PKP Intercity, co stwarza niebezpieczeństwo dyskryminowania podmiotów znajdujących się poza grupą. Dlatego sugerowane przez Urząd zmiany odnoszą się głównie do zapewnienia możliwości konkurowania pomiędzy wszystkimi przewoźnikami kolejowymi. Umożliwi to przede wszystkim całkowite własnościowe oddzielenie zarządcy infrastruktury od przewoźników. Konieczne jest wprowadzenie jasnych i przejrzystych zasad ustalania tych stawek oraz zapewnienie pełnej niezależności od przewoźników kolejowych ustalającemu je podmiotowi. Jest to konieczne również dlatego, że opłaty za dostęp do linii kolejowych należą dziś w Polsce do najwyższych w Europie. Obecnie większość kolejowych przewozów pasażerskich w Polsce jest traktowana jako usługi publiczne tzn. takie, których świadczenie bez rekompensaty nie opłacałoby się przewoźnikowi. Brak jednak precyzyjnego oddzielenia tras, które muszą być dofinansowane od tych, które mogą być świadczone komercyjnie. Przykładowo obowiązujące przepisy sugerują, że dotowane są wszystkie połączenia międzywojewódzkie, w których nie obowiązuje rezerwacja miejsc, bez rozróżnienia tras na wymagające wsparcia i nie. Sukces komercyjnych pociągów Interregio uruchamianych przez Przewozy Regionalne, które kursują na tych samych trasach co dotowane składy PKP Intercity pod marką TLK, wskazuje, że konieczne jest wprowadzenie jasnych zasad podziału tras na komercyjne i realizowane w ramach usług publicznych. Zdaniem UOKiK niektóre połączenia mogą być na tyle dochodowe, że mogłyby być realizowane w warunkach konkurencji bez angażowania środków publicznych. Dlatego UOKiK postuluje w pierwszej kolejności wyznaczenie tras społecznie pożądanych, a następnie wydzielenie z nich tych, na których usługi nie mogą być realizowane w sposób komercyjny i ogłoszenie przetargów na trasy wymagające wsparcia państwa. Właściwa organizacja rynku kolejowego, w tym pożądana konkurencja znacząco poprawi sytuację pasażerów. Niska jakość świadczonych obecnie usług jest głównie spowodowana złym stanem infrastruktury. Foto: www.podlaskie.strefabiznesu.pl. Pełny raport UOKiK.
|
|