Strona Główna ˇ FORUM ˇ Galeria ˇ Linki ˇ Kontakt ˇ Szukaj ˇ Piątek, Styczeń 18, 2019
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Zagłosuj na nas
Historia
Imprezy
Kolejpolska.pl w Facebook


Nawigacja
FORUM
Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku
Gnieźnieńskie Stowarzyszenie Sympatyków Kolei „Gn2”
Kujawsko-Pomorska Galeria Kolejowa
Galeria
Szukaj

Rozkład Jazdy
PKP
Deutche Bahn
České dráhy

Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku w Jaworzynie Śląskiej serdecznie zaprasza na 3 września 201

KONTAKT
kolejpolska@wp.pl
Na Forum
Najnowsze Tematy
Witam
selecting the best c...
the most effective a...
reliable ways of cus...
CIEKAWOSTKI
Najciekawsze Tematy
CIEKAWOSTKI [150]
SU45 w IC [133]
Przecieki 2009/2010 [118]
Zestawienie skład... [112]
Poc. "Hańcza" [96]
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 243
Najnowszy Użytkownik: Kopar
Sonda
Czy minister Nowak wyprowadzi kolej na prostą??
Tak
Nie
Nie wiem

Zdjęcia

Darek

Kamil

Bredix

WSPÓŁPRACA

Tłumaczenie strony
Z kart historii: Podróże z przygodami.
Dodane przez Admin1 dnia 09-01-2010 14:04
 W pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości podróżowanie z Białegostoku do Warszawy było szczególnie ryzykowne. Dotyczyło to zwłaszcza nocnych pociągów w których grasowały dobrze zorganizowane bandy.
      Bandy pracowały przeważnie w zatłoczonych wagonach trzeciej klasy. W uprawianiu przestępczego procederu opryszkom pomagał brak dostatecznego oświetlenia wagonów. Kaganki paliwowe gasły bez przerwy, natomiast oświetlenie gazem trwało tylko przez krótki czas. Złodzieje więc dobierali się do walizek i tobołków, pozbawiali ich zawartości po czym opuszczali pociąg na najbliższej stacji. Szczególnie rozplenili się kieszonkowcy, którym ścisk w pociągu ułatwiał akcję. Nagminne stało się też porywanie walizek, futer oraz innych wartościowych przedmiotów i wyskakiwanie z nimi z ruszającego właśnie pociągu. Specjalizowali sięw tym zwłaszcza młodzi, gotowi na wszystko złodziejaszkowie z małych miejscowości leżących przy trasie Białystok- Warszawa. Bardziej przewidujący pasażerowie chcąc uniknąć przykrej przygody, nie rozstawali się nawet na chwilę ze swoimi rzeczami, jednak długa jazda w palcie czy kożuchu, z kurczowo trzymaną walizką nie należała do przyjemności. Tym bardziej że złodzieje potrafili niemal zawsze znaleźć sposób żeby okraść upatrzoną ofiarę. Najpierw w swobodnej na pozór rozmowie, wydobywali z niej wiadomość o miejscu ukrycia posiadanych pieniędzy czy kosztowności. Takie rozpoznanie najczęściej przeprowadzały kobiety. Potem wystarczył moment nieuwagi i niepozorna paczka z drogim futrem w środku, palto w którego rękawie zaszyta została duża gotówka czy wreszcie czapka nafaszerowana dolarami zmieniała właściciela.
      Na początku lat 20- tych na liniach kolejowych wiodących przez Białystok działała także szajka okradająca podróżnych po ich wcześniejszym uśpieniu. Szczególnie wiele takich kradzieży było na trasie do Grajewa. Współpasażerów z przedziału złodzieje usypiali najczęściej, częstując ich odpowiednio spreparowaną kawą, herbatą lub papierosami.
      Jeden z takich numerów zdarzył się w styczniu 1922 roku. Pewien komiwojażer, jadący z Grajewa do Białegostoku, zapoznał się w pociągu z elegancko ubranym młodzieńcem, który przedstawił się jako syn kupca grajewskiego Grosmana. Podczas miłej pogawędki młody człowiek zaproponował wypalenie cygara. W efekcie komiwojażera zmógł sen i obudził się dopiero na końcowej stacji. Jego towarzysz podróży zniknął bez śladu, a wraz z nim walizka wypełniona towarem. Na szczęście ocalały pieniądze ukryte przemyślnie w nogawce spodni.
      W przedwojennych pociągach kursujących przez Białystok okradani byli najrozmaitsi ludzie. Na przykład w 1923 roku złodzieje dobrali się do kieszeni rabina białostockiego Rapaporta, w której znajdowało się 7 milionów marek. Kilkanaście lat później w pociągu warszawskim straciła swoją walizkę księżna Lubomirska, udająca się do swojego majątku na Grodzieńszczyźnie.
      Z kolei w 1933 roku ofiarą szajki grasującej na szlaku kolejowym Warszawa- Białystok padł sam naczelnik wydziału bezpieczeństwa publicznego w Wilnie Tadeusz Bruniewski. Kiedy zbudził się z drzemki w okolicy stacji Małkinia, stwierdził że zniknęło z jego wieszaka futro, a wraz z nim złoty zegarek i takaż sama papierośnica. Tym razem policja postawiła sobie za punkt honoru odnaleźć sprawców. Nie trwało to zresztą długo. Dwaj złodzieje łomżyńscy- Aleksander i Adam Wójcikowie znaleźli się za kratkami. Ponieważ dobrowolnie zwrócili skradzione przedmioty sąd potraktował ich dobrodusznie i wlepił im niezbyt wysokie wyroki.
      Choć przygoda ze złodziejami w pociągu to nic przyjemnego, to były też i zaskakujące sytuacje. Oto pewna białostocka dama wracała ze stolicy w towarzystwie eleganckiej pary małżeńskiej. Jakież było jej zdziwienie, gdy spostrzegła w domu brak portmonetki ze sporą sumą pieniędzy. Zmartwienie jednak szybko ustąpiło miejsca zdziwieniu i radości, bo oto w kieszeni znalazł się pierścionek z brylantem. Taki sam klejnot widziała białostoczanka na palcu swojej przygodnej sąsiadki z wagonu. Po wycenie u jubilera okazało się, że wartość pierścionka jest 30-krotnie większa niż poniesiona strata. Autor: Włodzimierz Jarmolik, Kurier Poranny. Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe.
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
METRO
Metro Warszawskie
Strona niekomercyjna. Wszelkie treści publikowane przez użytkowników nie są zdaniem publicznym administracji.

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | okazjanazakupy.pl